wtorek, 30 grudnia 2008

Marzenia się spełniają!


„Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby
spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej.”

— Paulo Coelho

Kto z nas nie ma marzeń? Chyba każdy człowiek gdzieś w swojej głębi ukrywa swoje skarby jakimi są marzenia. Czasami nie mówimy o nich głośno, a czasami krzyczymy na całe gardło. Najważniejsze jest to, że je posiadamy, że są częścią nas. Powinniśmy dążyć do ich realizacji, bo naprawdę się spełniają.

Czy możliwe jest to by Twoje marzenia się spełniły?
Oczywiście, że TAK. Musisz tylko podjąć ryzyko i zacząć działać tak by te marzenia spełnić.

Trzeba być cierpliwym. Marzyć, wyobrażać sobie siebie samego spełniającego swoje marzenia. Taka wizualizacja osiągniętego sukcesu bardzo pomaga w tym by dążyć do jego realizacji. Wtedy dodatkowo motywujemy się, widzimy siebie ze spełnionym marzeniem i chcemy tego stanu doświadczyć w rzeczywistości.

Bardzo ważne jest nasze nastawienie. Jeżeli będziemy przekonani, że uda nam się spełnić marzenie, to tak się naprawdę stanie. Jeśli jednak będziemy sobie wmawiać, że na pewno nie spełnimy naszych marzeń to też będziemy mieli rację. Tylko negatywne myślenie jest nas w stanie powstrzymać przed realizacją marzeń.

Życie bez marzeń jest smutne. Człowiek nie czuje tego dreszczyku emocji towarzyszącego marzeniom i ich realizacji. Dlatego zachęcam do marzeń! Jeśli ma się marzenia to już jest połowa sukcesu, drugą połową jest ich realizacja.

Życzę Wam w nadchodzącym Nowym Roku spełnienia wszystkich marzeń! Nie obawiajcie się marzyć i działać tak by te marzenia zrealizować!

Pozdrawiam cieplutko!

sobota, 15 listopada 2008

Motywacja bez granic.

Dużo czasu minęło od mojego ostatniego posta. Przepraszam Wszystkich bardzo!

Wiadomo, że motywacja to niesamowita sprawa, dlatego dziś chcę Ci polecić książkę pod tytułem "Motywacja bez granic".

Możesz ją ściągnąć tutaj zupełnie za darmo: "Motywacja bez granic"

Po przeczytaniu stwierdzisz, czy wiedza w niej zawarta przedstawia dla Ciebie jakąś wartość i dopiero wtedy za nią zapłacisz (albo nie). Wybór należy do Ciebie!

Aaa, ta akcja trwa tylko do końca listopada, więc nie czekaj tylko ściągaj!

"Motywacja bez granic"

Pozdrawiam serdecznie!

środa, 5 listopada 2008

Jak lepiej sobie zorganizować czas?

~ Michał Toczyski, 14-10-2008,
ilość znaków: 2978; ilość słów: 395



Witaj,

kiedy piszę do Ciebie ten wpis zastanawiam się, czy zdarza Ci się mówić w niektórych momentach Swojego życia pięknie brzmiącą frazę "nie mam czasu". Niestety, dzisiaj wielu z nas stało się niewolnikami własnych terminów, zegarków.

Ciągle brakuje im tego bezcennego zasobu, którego z minuty na minutę mamy coraz mniej. Po przeczytaniu tej wiadomości do końca, dodasz Sobie "od tak" kilka, a jak się postarasz to kilkanaście godzin tygodniowo.

Zainteresowany?

Jednak uprzedzam Cię lojalnie, że potrzebujesz pewnej dyscypliny, bo inaczej nie nauczysz się gospodarować czasem. Jeśli jesteś na to gotów, to czytaj dalej.

Pierwszy sposób, który opiszę jest prosty. Banalny. I wymaga wytrwałości, konsekwencji, a przede wszystkim - chęci. Na czym polega?

Obudź się godzinę wcześniej. Dostajesz dodatkowy bonus w postaci 7 godzin tygodniowo. Jeżeli jednak już i tak wcześnie się budzisz, to masz do dyspozycji następne metody.

Efektywniej wykorzystuj czas i inwestuj w przyszłość. Czytaj rozwijającą książkę w autobusie, słuchasz audiobooków (nagrań np. z wykładów), czy ucz się (ciekawe, czy lubisz to słowo :) ) w jakikolwiek inny sposób.

To inwestycja w przyszłość. Opracowując plan biznesu czy klarując Sobie różne ważne sprawy korzystaj z nadarzających się okazji - załóżmy czekasz na kogoś.

Kolejna zasada, bez której wszystko inne leży. Naucz się ustalać priorytety. Korzystając z zasady Pareto, że 80% Twoich rezultatów pochodzi z 20% Twoich działań (proporcje są różne) zastanów się, co na prawdę działa. Rób tego więcej. Co nie działa - odpuść Sobie.

Podziel Sobie zadania do wykonania na kilka grup: A - ważne (priorytety). B - coś, czego nie musisz koniecznie robić. C - co w ogóle jest zbędne i nie przyniesie wymiernych rezultatów. D - co możesz zlecić innym.

Teraz ponumeruj w kolejności zadania w każdej kategorii. Zanim nie zrobisz rzeczy A1, zostaw wszelkie pozostałe. Bierzesz się później za A2, A3, ..., zlecasz wszelkie D, wykonujesz B1, B2, B3. Grupę C zostawiasz na wieczne niezrobienie.

To proste ćwiczenie pomoże Ci ustalić priorytety i samo w sobie zaoszczędzi Ci mnóstwo pracy.

Przygotowałem dla Ciebie prezent :) . Wspólnie ze Sławkiem Bieńkowskim, właścicielem firmy doradczej i założycielem kilku spółek, nagraliśmy dla Ciebie filmik, który uświadomi Ci, jakie katastrofalne błędy najprawdopodobniej popełniasz zarządzając Swoim czasem.

Poznasz zarówno trochę filozoficzne aspekty sprawy, jak i bardziej praktyczne - do zastosowania od zaraz.

Zapraszam Cię na stronę:

http://czas-biznesu.sukcespro.pl#present

Pozdrawiam,

Michał Toczyski :: http://sukcespro.pl/

Sukces finansowy: http://aktywa.biz/

P.S. Na tej stronie zamieściłem także tekst, który zawiera wskazówki praktycznie nie znane polskim przedsiębiorcom z sektoru MSP. Trochę długi, warto przeczytać. Mówię Ci (jak nie teraz, to koniecznie go wydrukuj!).

http://czas-biznesu.sukcespro.pl

--
artykuł pochodzi z serwisu Artelis - www.artelis.pl

środa, 22 października 2008

Jak zmotywować się w minutę i pozostać takim cały dzień?

autorem artykułu jest Daniel Janik

"Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce"... Często słyszysz takie słowa (od innych, w swojej głowie albo widzisz jako opis na gg)? Przyznam się, że osobiście dosyć często się z nimi spotykam, choć coraz rzadziej pojawiaj± się one samoczynnie w mojej głowie. Raczej ich źródło jest na zewnątrz mnie. Choć nie zawsze tak było...


Czasami bywa tak, że potrafimy cały dzień nic nie zrobić, tylko chodzić w kółko i zastanawiać się nad tym, dlaczego nam się tak nie chce i jak sprawić, żeby się wreszcie zachciało. Z pewnością niektórzy z nas, ci ambitniejsi, zapłaciliby niemałą wcale kasę, gdyby tylko ktoś pokazał im jak motywować się na zawołanie i zachować motywację przez cały dzień. Ileż to można zrobić przez taki okres - inwestycja szybko by się zwróciła...


Gdy się tak nad tym głęboko zastanawiałem, doszedłem do wniosku, że... nie ma czegoś takiego! Nie ma takiego zdania, takiej metody, która sprawi, że nagle, w mgnieniu oka z marudy i pana "Nicmisięniechce" stali się pełnymi energii i zapału do pracy, która od dawna na nas czeka. Nie da się strzelić palcami i nabrać motywacji tak po prostu.


Albo się chce coś zrobić (w pracy, z sobą, ze swoim życiem) albo się nie chce! A takie gadanie typu: "gdyby mi się tylko chciało to zrobiłbym wszystko" jest tylko pewną wymówką i usprawiedliwieniem własnego sumienia.


A więc nie ma superskutecznej i natychmiastowej metody czyniącej z nas maszynkę do spełniania celów!


Koniec!


No ale może jest inny sposób? I w tym rzecz...


Może jest coś, co sprawi że nam się będzie chciało? Coś, co jednak motywuje przez cały czas, a nie cudowna metoda, która odmieni nas w sekundę?


Takim czymś sś nasze marzenia. Ogromne, potężne, prawdziwe nasze marzenia. Marzenia, których pragniemy z całego serca, których to spełnienie jest naszą misją tu, na Ziemi...


Jeśli nie wiemy jakie to są marzenia, to musimy odbyć z samymi sobą poważną rozmowę. To z pewnością będzie coś, co lubimy robić i w dodatku już teraz robimy to dobrze. To coś, za co inni mogą już nas podziwiać i polecać innym, bo wiedzą, że się na tym znamy. To coś, co robimy, bo uwielbiamy to robić, nawet jak nikt nam za to nie płaci!


To bycie weterynarzem (ponieważ tego pragniemy) a nie prawnikiem (bo tego pragną dla nas rodzice)...


Wszyscy się dziwią, że dzieciom w szkołach nie chce się uczyć, ale nie pomogą im znaleźć tego, co one naprawdę kochają robić. Nie wytłumaczą dzieciom nawet po co mają się uczyć - tak ma być i koniec! Po co dziecko ma mieć 5 z fizyki, skoro ono chce pisać wiersze? A po co innemu 4 z polskiego, skoro ono uwielbia matematykę i chemię?


Nie mówię, że ma zrezygnować z tych mniej lubianych przedmiotów! Ale nie musi mieć przecież samych piątek. Niech uczy się i rozwija najlepiej jak tylko potrafi w tym, co naprawdę sprawia mu przyjemność.

Zastanawiasz się może, Drogi czytelniku, skąd nagle zacząłem pisać o szkole i uczniach?

Ponieważ przez taką właśnie naukę "na chama", niszczy się w młodych ludziach marzenia. I w nas się też tak niszczyło. Nie mówię, że to było specjalnie, ale było...


I jak takiemu młodemu człowiekowi nikt nie pomoże odnaleźć tego, co jest właściwe dla niego samego, to będzie tak szukał i szukał. A jak będzie bardzo ambitny i będzie chciał odmienić swoje życie, to może w końcu sam znajdzie...


I ci "słabsi" uczniowie z pewnością niejednego by zaskoczyli, gdyby tylko dać im szansę poznać samych siebie, gdyby tylko pomóc im robić to, co naprawdę lubią zamiast wciskać im naukę na siłę i dawać do zrozumienia, że nic nie potrafią...


Jeśli już w szkole nauczyliby nas tego, by realizować swoje marzenia i pragnienia, to nie mielibyśmy takich problemów w dorosłym życiu.


Jeśli miałeś takich cudownych nauczycieli (i to nie tylko tych szkolnych), to gratuluję. Jeśli nie, to wszystko w Twoich rękach - sam stań się dla siebie i innych takim wzorem.


Myśl globalnie, działaj lokalnie, w wolnym tłumaczeniu: marz o wielkich rzeczach, działaj z tym co masz aktualnie. Mając wielkie marzenie, i konkretny cel (wiele poszczególnych celów z tym marzeniem związanych) będziesz każdego dnia i o każdej porze odpowiednio zmotywowany. Gdy każdego ranka obudzisz się i jasno ujrzysz swój cel, nie będziesz już musiał martwić się o to, czy Ci się będzie chciało go realizować...


Marzenia są naszym motorem napędowym, dlatego nie bójmy się marzyć i, co najważniejsze, nie bójmy się marzeń realizować. Każdy kolejny krok będzie nas coraz silniej motywował, każdy mały sukces będzie przyciągał kolejny sukces a problem z brakiem motywacji nie będzie już naszym problemem!


A teraz już Ci nie zawracam głowy, bo z pewnością masz wiele do zrobienia...





--

dream big dreams

--
Artykuł pochodzi z serwisu: http://www.artelis.pl/

piątek, 17 października 2008

Skąd się bierze stres?



Dzisiaj będzie krótko, a nawet bardzo krótko.

Zapraszam Cię do lektury mojego artykułu, znajdującego się w serwisie Artelis:

"Przyczyny powstawania stresu"

Pozdrawiam serdecznie!

wtorek, 14 października 2008

O skarbach słów kilka ... .


„(...) nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy przed oczyma.
A wiesz dlaczego tak się dzieje?
Bo ludzie nie wierzą w skarby.”

/Paulo Coelho/


Czy znasz bajkę o Panu Hilarym, który zgubił swoje okulary i znalazł je na swoim nosie?
My bardzo często zachowujemy się właśnie jak pan Hilary. Szukamy czegoś, co tak naprawdę jest bardzo blisko nas tylko nie zawsze potrafimy to sobie uświadomić.

W wyścigu codzienności nie zauważamy tego czego tak naprawdę szukamy.
Pragniemy szczęścia, miłości, radości, prawdy, sprawiedliwości, nadziei i wielu innych wartości.
Narzekamy ciągle, że ten świat jest zły; życie beznadziejne; że nie ma sprawiedliwości i że ludzi prawych trzeba szukać ze świecą.

Gdzie przede wszystkim powinniśmy zacząć szukać tych wartości?
Odpowiedź jest krótka – w nas samych. Wartości tkwią w naszych sercach, w naszych umysłach. My szukamy ich wszędzie tylko nie w sobie!

To od nas zależy czy ten świat będzie lepszy. Jakim uczynimy nasze otoczenie, naszych bliskich, nasz świat – tak będziemy żyli. W rzeczywistości, którą sami sobie stworzymy. Jeśli będziemy dla innych dobrzy i życzliwi to oni odpłacą nam tym samym. Cóż, na krótką metę wydaje się, że to nie popłaca – że lepiej być cwaniakiem i ważniakiem. Myślę, że w perspektywie długodystansowej zostaniemy przez życie nagrodzeni.

Innym skarbem, którego – wydaje mi się – nie zawsze dostrzegamy są ludzie. Ludzie, którzy nas otaczają. Nasi bliscy, rodzina, przyjaciele oraz inni ludzie, których wartości być może nie doceniamy. Rozejrzyj się dokoła, spójrz na ludzi wokół Ciebie ... „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą ...”(ks. Jan Twardowski).

Uwierz w SKARBY, które masz!

--
„Ja i cele”

poniedziałek, 13 października 2008

Zwątpienie to Twój wróg!



„Zwątpienie to zdrajca, przez którego tracimy to, co moglibyśmy osiągnąć, gdyż nie mamy odwagi spróbować”
William Shakespeare


Ile razy stało się tak, że nie zrobiliśmy czegoś bojąc się, że to może się nie udać?
Ile razy poddaliśmy się bez walki?

Stajemy przed jakąś życiową szansą np.: pojawienie się przed nami możliwości zmiany pracy. Zostajemy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. To z jakim nastawieniem na nią pójdziemy zależy tylko od nas samych.

Realnie patrząc mamy 50% szans, że przypadniemy do gustu komisji rekrutującej i tak samo 50%, że się nie spodobamy.

Co robi przeciętny kandydat przed rozmową? Zakłada, że nie ma szans, bo na pewno i tak wszystko jest ukartowane, że pracodawca ma „swoich ludzi” już przeznaczonych do zatrudnienia, a rozmowa kwalifikacyjna jest tylko zwykłym mydleniem oczu. Wierzy, że nie ma szans, że znajdą się lepsi od niego, którzy go pokonają w drodze do posady.

Co robi kandydat mający wolę walki przed rozmową? Przede wszystkim wierzy we własne siły. Jest zadowolony już z samego faktu bycia zaproszonym na rozmowę. Wie, że jeśli dobrze wypadnie ma szansę dostać pracę. Ma świadomość, że razem z nim o to miejsce pracy będą walczyć inni kandydaci, ale ma nadzieję, że to właśnie jemu uda się wygrać.

Który z kandydatów ma rację?
Obydwaj ... .

Henry Ford powiedział: "Jeśli wierzysz, że możesz coś zrobić lub jeśli wierzysz, że nie możesz, to w obu przypadkach masz rację."

Nasze nastawienie to klucz do sukcesu!
Jeżeli wierzymy w sukces to ta wiara będzie nas napędzać, będzie naszym silnikiem!
Jeżeli jednak zaczynamy rozmyślać, rozważać „co by było gdyby się nam nie udało...” to pojawia się w naszym nastawieniu zwątpienie. Zwątpienie to najgorszy przeciwnik w drodze na szczyt.

Człowiek jest istotą myślącą. Wszyscy wychwalają tę jego cechę. Ja uważam jednak, że człowiek jest czasami istotą za bardzo myślącą. Dlaczego?

Rozważamy po prostu za dużo możliwości niepowodzenia, aż w końcu zaczynamy w nie wierzyć, a przez to wątpić w powodzenie.

Kiedy wątpimy w możliwość osiągnięcia stawianego sobie celu tracimy podwójnie.
Zwątpienie oplata nas swoją siecią i pokazuje nam wizję naszej przegranej. To nas demotywuje. Zaczynamy się obawiać, a o to właśnie chodzi zwątpieniu – żeby nas pozbawić wiary w marzenia.

Nie wierzymy, że coś może się udać i boimy się zaryzykować. Dlaczego boimy się ryzyka?
Boimy się, że ewentualne niepowodzenie przyczyni się do bólu i cierpienia, że źle wypadniemy w oczach innych ludzi.

Nasze obawy są bezpodstawne. Ludzie cenią tych, którzy potrafią podnosić się z upadku, a nie tych, którzy się poddają.
Jeśli coś się nie uda trzeba przyjąć to jako naukę na przyszłość i wyciągnąć z tego wnioski.

Jeśli wątpimy, odbieramy sobie szansę pojawienia się w naszych głowach pytania – a gdyby taj się udało? Wyobraź sobie samego siebie jak sięgasz po najwyższy laur zwycięstwa – jak osiągasz postawiony sobie cel.
Wierzę, że Ci się uda!

--
„Sztuka skutecznego życia”